Nie żyje Jean Vanier, założyciel wspólnoty l’Arche

“W istocie rzeczy, musimy stać się świadomi naszej własnej słabości, braku dojrzałości i wewnętrznego ubóstwa. Zapewne są to sprawy, na które nie chcemy w ogóle spojrzeć. Błędy i słabości, które krytykujemy u innych, są często naszymi słabościami, z którymi nie chcemy się skonfrontować. Ci, którzy krytykują innych i wspólnotę, szukając jej idealnej postaci, często uciekają przed swoimi własnymi wadami i słabościami. Odmawiają akceptacji własnemu uczuciu rozczarowania, swojej własnej ranie.

Tak długo jak będziemy odrzucać fakt, że jesteśmy mieszaniną światła i ciemności, pozytywnych wartości i braków, miłości i nienawiści, altruizm i egocentryzmu, dojrzałości i niedojrzałości, będziemy trwali w dzieleniu świata na wrogów – „złych” i przyjaciół – „dobrych”. Będziemy szli przez życie stawiając bariery w sobie i między sobą i będziemy rozsiewać uprzedzenia” 

                                                                          Jean Vanier
Te słowa mówią właściwie wszystko o tym wspaniałym człowieku, żal, że odszedł… Pozostawił jednak wspaniałe dzieło – gdy patrzę na działalność Arki chociażby tylko w Poznaniu to serce rośnie.

Refleksyjnie…

Wiersz Ernesta Brylla o mieszkaniu pt. “Małe”:

Małe dzisiaj mieszkania. Bez strychów
Za nic nie upchniesz po cichu
Niepotrzebne, co z nas zostało

A więc jedni idą w życie na całość
I nocami pod śmietniki stawiają
Graty, bo się teraz nie zgadzają
Z nimi
Nowymi
Takimi, że dreszcze
Od stóp do głowy

Inni słabi jeszcze
Wstydliwie upychają pod groby tapczanów
Świat kiedyś ukochany. Niestety, tam płasko
Za dużo kurzu i nie bardzo jasno
I niebezpiecznie. Pleśnie dawnych myśli
Sny oplątują mgliście

Na szczęście w balkony
Wyposażono jeszcze kiedyś domy
Tam gęsto zawieszone- nie bardzo do pary
Nasze dawne skóry- ponure sztandary

Popatrzysz w górę: Dom aż obrzydliwy
Ale kto się patrzy? Ale kto się dziwi?

[źródło: http://bryll.pl/category/wiersze-archive/]

Odwiedziny nicości

Pozwól od czasu do czasu odwiedzić się swojej nicości,
ona niby nie tęskni, nie czeka i do drzwi nie puka,
a jednak zajrzy czasami – udając, że czegoś szuka,
bo wciąż jej czegoś brakuje, aż znika w swojej małości,

Dlatego przyjmij ją z troską, usiądź przez chwilę w ciszy,
opowiedz o swoich smutkach, wspomnij dawne lata,
powiedz o swoich marzeniach, o tym co los Ci płata,
i przytul, przytul ją mocno bo wtedy lepiej się słyszy,

A gdy zechce już odejść i pójść – drogą do nikąd,
wtedy się na nią nie gniewaj i nie mów “więcej nie przychodź!”

TH [2.VIII.2017r.]

Psalm 66 – refleksja

Błogosławcie, ludy, naszemu Bogu
i rozgłaszajcie Jego chwałę,
bo On obdarzył życiem naszą duszę,
a nodze naszej nie dał się potknąć.
Albowiem Tyś, Boże, nas doświadczył;
badałeś nas ogniem, jak się bada srebro.
Pozwoliłeś nam wejść w pułapkę,
włożyłeś na nasz grzbiet ciężar;
kazałeś ludziom deptać nam po głowach,
przeszliśmy przez ogień i wodę:
ale wyprowadziłeś nas na wolność.
                                                                       (Psalm 66, 9-12)

Nie szukaj…

Nie szukaj szczęścia, szczęścia nie zaznasz,
to mara zwodnicza,
Nie szukaj wzruszenia, wzruszenie rzecz próżna,
słabości kotwica,
Nie szukaj nadziei, nic Ci jej nie da,
wszystko tak zgaśnie,
Nie szukaj rozkoszy, tylko Cię złudzi,
a prędko wygaśnie,
Nie szukaj domu, nim dom zbudujesz,
zostaną zgliszcza,
Nie szukaj sławy, co w zamian za pychę,
głupotę uiszcza,
Nie szukaj marzeń, co karmią pragnienia,
a dadzą Ci zawód,
Nie szukaj spokoju, co daje wytchnienie,
niwecząc trud,
Nie szukaj wiary, co cel pusty wytycza,
szkoda jest życia,
Nie szukaj sensu, tak nic go nie ma,
czcza obietnica,
Nie szukaj mądrości, bo na nic się nie zda,
żadna nauka,
Nie szukaj człowieka, bo on sam także,
niczego nie szuka.
 
                                                                                        TH [4.IV.2016r.]

Laudacja na cześć wielkiego miasta

Młody jesteś i ambitny,
wielkie miasto to Twój dom,
wykształcenie to cel szczytny,
inni też przed siebie prą,

Opuść bliskich i rodzinę,
bo czas odpępowić się,
co ma przetrwać to nie zginie,
a o resztę nie martw się,

Poznasz tutaj ludzi mądrych,
w inny świat wprowadzą Cię,
i nauczą Cię spraw nowych,
które w życiu liczą się,

Szybko pojmiesz czcze bajeczki,
które mamią tępy lud,
co na grobach pali świeczki,
patrząc z nieba próżny cud,

Tutaj liczy się na siebie,
nikt nie słucha modlitw Twych,
w piekle znajdziesz się czy w niebie,
zawsze będziesz tak wśród swych,

Porzuć ojców wiarę i zwyczaje,
tutaj historia tworzy się,
nowe powstają obyczaje,
inteligent zaś kreuje je,

Uwierz w moc swą i możliwości,
wszak potencjał w Tobie tkwi,
wiara tłumi pożądliwości,
a nie ugasisz ognia krwi,

Taka wszakże jest biologia,
nawet prymityw dziś to wie,
próżna tutaj teologia,
oddaj ciału to co chce,

Zaczerpnij prawdziwej tej wolności,
która od dawna Ci się należy,
skosztuj w życiu trochę radości,
zamiast klepania durnych pacierzy,

Zrozum i pojmij co tolerancja,
której nie ogrania maluczkich świat,
taka jest jego ignorancja,
na zmiany długich potrzeba lat,

Ty zaś wybrany jesteś i bystry,
Dawno pojąłeś swych przodków błąd,
umysł Twój pełen wielkich myśli,
gotów by dawny odrzucić trąd,

A więc graj melodię nowoczesności,
hasło jej proste – brzmi: chwytaj dzień!
a gdy do trumny wrzucą Twe kości,
któż pozna: życie to było czy sen?

 
                                                       [6.III.2016r., TH]

Igrzyska

Zacznijmy igrzyska – właściwy to czas, od Opatrzności widzimy znak,
szliśmy tak długo przez mroczny las, obnażyć cuda pora jest wszak,
dano nam władzę – rozumny nasz ród, porzućmy prędko cierpliwość i takt,
co mamy to bierzmy – po to był chód, zagrajmy nowy historii akt,

Ferować wyrok jest utarte, przecież po temu człowiek żyje,
nie ma co dłużej iść w zaparte, czas rzucić pętlę na cudzą szyje,
próżne są spory i sądu opinie, prawda jest znana tak jak świat,
więc dalej nim osobnik sam zginie, sprawmy by go trafił szlag,

Osądźmy zdrajców – uwolnijmy lud, rozstrzygnięć nie czekajmy,
należy nam się za nasz trud, wskażmy prawdę i zdradę oplujmy,

Przysłowia mówią, mądrość i lata – patrz w oko swoje i nie sądź brata,
inni dodają – także słusznie – że pośpiech jest głupi i poczekaj lata,
niech mówią – lecz po co nam mądrość skoro nasza jest racja?
na tym polega wolność i słowiańska demokracja!

 
[TH, 26.II.2016r.]

Wiersz na Boże Narodzenie…

Jeden z Profesorów przytoczył na dzisiejszej wigilii piękny wiersz…

Przypowieść o Narodzeniu Pańskim

W pewnym człowieku narodził się Chrystus.

Ale ów człowiek nie słyszał
Anielskich harf,
Ani śpiewu pasterzy,
Ani nie przyniósł Chrystusowi w darze
Złota i mirry
Na podobieństwo trzech Mędrców.

Nie miał złota i mirry.

Ani nie uważał się za mędrca.

Ofiarował Mu natomiast
Swoją samotność,
Swoje cierpienia,
Swoje grzechy,
Swoją biedę,
Swoje upadki,
Po prostu
Wszystko, co posiadał.

Powiedział:
– Ty zawsze polujesz na człowieka, Panie.
Upodobałeś sobie mnie,
Chociaż nie wiem dlaczego…

Tak narodził się Chrystus w pewnym człowieku.

                                                                              Roman Brandstaetter

Wilczy powrót

“Powrót wilka”

Stanąłem na wzgórzu, gdzie kończy się las,
gdy dawno już nastał świt,
na miejsce to – w odległy czas,
zabrał mnie stary wilk,

Jam jeszcze szczenięciem wtedy był,
pamiętam księżyca blask,
i smutną pieśń, którą starzec wył,
znał ją od młodych swych lat,

Śpiewał, że kiedyś wróci pradawny świat,
gdzie wolnym był każdy wilk,
że opuścić będzie nam wolno las,
nawet gdy wzejdzie już świt,

Spytałem – dziadku co to za pieśń?
i skąd melodia bez słów,
ciśnie się sama w mój wilczy pysk,
na postrach wśród ludzkich głów?

Rzekł: Pieśń tę w sercu ma każdy wilk,
to ona doda Ci sił,
Od kiedy zniewolił nas ludzki ród,
każdy z nas tutaj ją wył,

Melodia jej wielki budzi strach,
w głębi ludzkich serc,
przypomina naszej wolności czas,
w dźwiękach jej jest braci krew,

Ona wieść niesie w bezkresny świat,
że kiedyś opuścimy las,
Dziś kryć się musimy i unikać strat,
choć wolność głeboko jest w nas,

Pamiętaj zawsze odważnym bądź, 
przed siebie twardo idź,
przeszkody na drodze swej wszystkie strąć,
wytrwałość w sobie ćwicz,

Zawsze z wiarą podejmuj swój trud,
tak czynił każdy z nas,
a zobaczysz, że kiedyś stanie się cud,
nadejdzie wolności czas,

Pamiętaj – próżnych nigdy nie szukaj słów,
łeb podnieś w góre i wyj,
niech postrach sieje się wśród ludzkich głów,
w melodii pragnienia swe skryj,

Towarzyszyć Ci będzie księżyca blask,
i braci obecność wśród gwiazd,
uwierz, że kiedyś nie straszny będzie Ci świt,
tej nocy Twój jest wzgórza szczyt,

Przysiadłem więc, podniosłem swój łeb,
i głośno zawyłem wraz z nim,
pierwszy raz w życiu poczułem jak krew,
gotuje się w głębi mych żył,

Stary wilk był tam ze mną ostatni raz,
okrutny sprawił to los,
z resztek sił opadł i odszedł do gwiazd,
w mym sercu pozostał jego głos,

Minęły lata i nastał upragniony dzień,
nie straszny był nam już świt,
dziś “wolnym” zwie się każdy wilk,
wolność poświadcza mu kwit,

Myśliwy i wilk mówią sobie per “brat”,
to tolerancji znak,
wszak nowy nastał nam dzisiaj świat,
nienawiści w nim wszelkiej brak,

Czym wolność jest – tego nie wie już nikt,
przeszłość to stara baśń,
liczy się tylko, że nastał już świt,
i że ustała waśń,

Na wzgórzu nie wyje już żaden wilk,
i zapomniano już pieśń,
“Cieszmy się” – mówią – “nastał wolności świt,
więc kogo obchodzi jej treść?”

Lecz ja samotnie wracam na wzgórze,
wracam skoro nastał już świt,
nim wejdę w las – poczekam na gwiazdy co w górze,
i znów zawyje tu wilk…
                                                                                                          [ 5.XII. 2015 r., TH]
[Jackowi Kaczmarskiemu, ku pamięci…]